Osiem czy dziesięć bar – który kompresor wybrać?

Gdy ma się dorastające dzieci, trzeba się przygotować na wiele ciekawych rzeczy. Mnie akurat, na szczęście, dzieci „oszczędzają” i nie przynoszą złych wiadomości, ani szokujących, a tylko zadziwiające. W córkami, z racji płci, dogaduję się lepiej. Jednak prawie dorosły syn, mówi czasem w innym języku niż ja.

Czy warto zainwestować w zakup kompresora?

kompresor 10 barGdy zapytałam, co by chciał dostać pod choinkę odpowiedział mi: kompresor 10 bar. Muszę przyznać, że zaskoczył mnie pewnością odpowiedzi i konkretem. Wiedziałam, czym jest kompresor, bo korzystałam z niego dopompowując sobie koła w samochodzie. Identycznie, mój syn, który wychowywał się bez ojca, szybko poznał wiele narzędzi i nauczył się wielu męskich czynności. Po co mu jednak był kompresor skoro korzystaliśmy z niego dość rzadko i pożyczałam go głównie od naszego sąsiada? Domyślałam się, że syn mi nie zdradzi tego, ale musiałam mu zaufać. Skoro nie podał mi nazwy to nie zależało mu na firmie. Chciał po prostu mieć przyrząd do własnego użytku. Czemu 10 bar, a nie 8? Wszystko wyjaśnił mi mój sąsiad. Powiedział, że razem z moim synem planują wspólnie małe przedsięwzięcie, że Łukasz jest bardzo ambitny, a kompresor miałby ich od siebie uniezależnić. 10 bar to podobno najodpowiedniejsza liczba, a ja musiałam się z tym zgodzić. Ostatnia kwestia to cena. Mogłam kupić sprzęt używany, bądź na raty nowy. Sąsiad podał mi kilka możliwości, firmy, modele, ceny i powiedział, że ostateczny wybór kompresora będzie należał do mnie.

Syn i tak miał być bardzo zadowolony. Tak też się faktycznie stało – miesiąc później, gdy zobaczył swój prezent. Dowiedziałam się, że Łukasz chce zostać lakiernikiem-malarzem, więc jak mogłam nie kupić mu sprzętu do praktykowania fachu? Wiedziałam, że nie będę tego żałować, bo mam bardzo rozsądne dzieci, którym ufam.

O autorze: Ania Motylska